A powstał dzięki Rene, która udostępniła mi tak wspaniały opis, że szło jak po maśle. Zrobiłam go z 80% Baby Alpaca, 20% Jedwab. Kolor wrzosowy. Miał być dla koleżanki, ale przy blokowaniu zauważyłam jedną pomyłkę, tak więc będzie mój i już wiem, że będę go lubić. Ta Alpaca z jedwabiem jest fantastyczna.
czwartek, 8 lipca 2010
środa, 30 czerwca 2010
Żadna nowość, poprostu Echo
i to różowe. Pierwszy raz w swoim życiu wydziergałam coś różowego, ale czy będzie to moja chusta, to jeszcze nie wiem. Baaarrrdzo chciałam mieć coś zrobione tym wzorem, a w chwili największej zachcianki w moim domowym magazynie był tylko taki kolor włóczki nadającej się na chustę. Jest miękka, trochę lejąca, bardzo przyjemna w dotyku. Kto wie, może to będzie moja najbardziej ulubiona chusta.![]()
Zrobiłam ją z Peruvian Baby Silk, 80% Baby Alpaca, 20% Jedwab. Fingering /4 ply (14 wpi), 25g/100m, druty 4,5mm, zużyłam 7 kłębków.
poniedziałek, 14 czerwca 2010
Lace capelet wreszcie mogę pokazać
Już od kilku dni narzutka jest gotowa i wczoraj wreszcie tak naprawdę przymierzyłam i przypadła mi do gustu. Mąż powiedział: bardzo to fajne, bardzo. Włóczka to Peruvian Quechua 65% Alpaca, 35% Tencel, kolor 0537 Celery. Zamówiłam 12 motków/50g/112m, zostało 4. Robiłam na drutach 5.5mm i 5mm. Już dawno miałam ochotę na tę narzutkę, ale wydawało mi się, że nie poradzę sobie, ale poradziłam i to bez problemu, bo okazała się bardzo prosta w wykonaniu. Już jestem gotowa zacząć drugią w kolorze naturalnym z tego samego rodzaju włóczki, ale tym razem zblokuję trochę delikatniej i chyba zrobię na cieńszych drutach, tak jak w opisie, czyli 5mm i 4,5mm, bo wydaje mi się ciutkę za długa.
sobota, 5 czerwca 2010
Wreszcie coś nowego
Serdecznie dziękuję wszystkim za odwiedziny i za miłe komentarze.
Ostatnio nie miałam nic nowego do pokazania i dlatego wieje pustką u mnie. Oczywiście dziergałam całą parą, ale same powtórki, po kilka sztuk z każdego smaku. Musiałam sobie odmienić i przez ostatnie dni dziergałam wreszcie coś nowego. Jest to Lace capelet z Vogue Knitting wiosna/lato 2010. Ma wyglądać mniej więcej tak,
a narazie wygląda tak i jeszcze kilka dni jej wygląd nie zmieni się, ponieważ czekam na dostawę zestawu do blokowania. Niebawem pokażę jak wyszła moja narzutka/pelerynka.
Zaczęłam robić EchoFlowers
poniedziałek, 3 maja 2010
Moje Abrazo
Mam już Abrazo i nawet mi się podoba. Bardzo fajne dziergadełko, tzn. proste w wykonaniu i szybko się robi. Mnie zajęło 2 dni. Włóczka to cały czas Baby Lace Merino, 50% Baby Alpaca, 50% Fine Merino, 50g/550m, kolor 1255 Irish Moss z rodziny zielonych, bo na zdjęciach wychodzi całkiem co innego. Zaczęłam już następny, bo koleżance bardzo w nim do twarzy (nie muszę już rozmyślać co kupić na prezent z okazji urodzin).
Na ravelry sporo ostatnio wydziergano tych chusteczek.
I żeby było trochę kolorowo (bo moje dziergadełka wciąż w tych samych kolorach) załączam wiosenne zdjęcie pt. Sąsiedzkie jabłonki
sobota, 1 maja 2010
Citron shawl w moim wykonaniu
Wreszcie mamy długo oczekiwany deszcz, a więc przerwa w pracach ogrodowych i od razu wielka chęć aby zakończyć chociaż jedno dziergadełko. Wybór padł na citron shawl.
Widok znany większości Dziergaczek. Włóczka to Peruvian Baby Lace Merino, 50% Baby Alpaca, 50% Fine Merino, 50g/550m, kupiona w elann.com, zużyłam niecałe 50g, druty 4mm. Kolor z rodziny zielonych. Wyszedł mi trochę mały i dołożyłam jedną sekcję. Robię ciasno i włóczka pewnie trochę cieńsza. Mam zamiar zrobić jeszcze jeden, ale na grubszych drutach. Na wykończenie czeka jeszcze szal z tej samej włóczki w kolorze naturalnym, serwetka na drutach, druga na szydełku i dzisiaj zaczęłam Szal Abrazo
Serdecznie pozdrawiam wszystkie Dziergaczki.
poniedziałek, 5 kwietnia 2010
Wiosna
Wiosna w tym roku zrobiła nam bardzo miłą niespodziankę, już od 3 tygodni jest ciepło, a przeważnie to dopiero od końca maja. Z kuchennego okna obserwuję ptaki, które w szybkim tempie budują gniazda. Można to poznać po ilości kursów do ogrodu po futryny, okna łóżka, kredensy i inne różności, jakie pani domu sobie wymyśli. Nieraz mają tego tyle w dziobie, że nie mogą utrzymać równowagi. Nasz żywopłot jest jak dwupiętrowy blok, wciąz pojawia się któryś z mieszkańców, a w jodłach też powstało małe osiedle. Teraz obserwujemy jak budują swoje gniazda i wysiadywanie jajek, za jakiś czas narodziny małych, karmienie, a potem nauka latania. A do tego piękne ptasie spiewy. Tak mamy co roku i barrrrdzo to lubimy. Jesienią z kolei obserwujemy jak szykują się do odlotu przez kilka dni, a w dzień odlotu zbierają sie na wszystkich sąsiedzkich drzewach, drzewa oblepione są ptakami i jest wielki ptasi hałas… i tego momentu nie lubimy, bo już wtedy wiadomo, że zbliża się zima, a my zimy nie lubimy, bo jest okropnie długa… ale jest więcej czasu na dzierganie… Nie wychodziłam kilka dni z domu, a dziś taki widok z okna… musiałam sfotografować. Cieszę się, że już wiosna.
Dziękuję Wszystkim za świąteczne życzenia.
czwartek, 1 kwietnia 2010
Wesołych Świąt
Pięknie dziękuję Wszystkim, którzy zaglądają na mój blog i zostawiają miłe komentarze i życzę przyjemnych, pogodnych świątecznych dni.
sobota, 27 marca 2010
Kamizelka w kolorze dżinsowym
Uwielbiam kamizelki. Mam ich sporo w różnych kolorach, ale dzierganych to mam dosłownie kilka. Znaczy się miałabym, gdyby zostały skończone w odpowiednim czasie, a nie przerobione na coś innego. Ta kamizelka miała to szczęście, została zrobiona za jednym zamachem, z przystankiem jedno-dniowym na wymyślenie wykończenia zapięcia i pach. Zapięcie to poprostu duża szpilka albo agrafka, albo może jeszcze coś innego wymyślę. Z dżinsami i białą koszulową bluzką z rękawem 3/4 … Materiał to wełna Highland Wool, trochę ponad 30 dag, druty 5mm.
niedziela, 21 marca 2010
Szydełkowa serweta z elementów
Rzadko sięgam po szydełko, ale ponieważ lubię mieć rozpoczętych kilka prac, więc szydełkowa wśród nich też jest. Jak się znudzi jedna, przeskakuję na drugą (zresztą tak jak większość dziergaczek). Dziś właśnie jeszcze w ramach wykończenówki prezentuję szydełkową serwetę z nici Maxi, szydełko 2.35mm, 121 elementów, wzór dobrze wszystkim znany.
A nitki… zmusiłam się do chowania nitek od razu po dołączeniu elementu, bo w przeciwnym razie nie wiem jak długo czekałaby na wykończenie.
niedziela, 14 marca 2010
Podróżna serweta na drutach
Podróżna dlatego, że wydziergana w podróżach. Wzór nie był skomplikowany, więc można było w samolocie dziergać. A dziergać musiałam oczywiście plastikami (o zgrozo). W dzierganiu była to taka kupka czegoś, a po zblokowaniu wyszła serweta całkiem słusznych rozmiarów (średnica 83 cm) i uwidocznił się błąd na samym początku i albo jest to błąd dziewiarki albo muszę powtórzyć blokowanie. Kolor taki sobie, bo pierwsza podróż z tą serwetką wypadła niespodziewanie, tak więc co było pod ręką, z tego szybko w domu zaczęłam. A nici, to jakaś indyjska bawełna nr 10. Wydawało mi się, że to okropna cienizna, ale chyba jest w porządku. Wcześniej, zrobiłam kilka z grubszych nici (tak w ramach treningu, bo dawno serwetek nie dziergałam), myślałam, że będą mi się podobać, ale jak szybko zrobiłam, to jeszcze szybciej sprułam. Robiłam z indyjskiej bawełny nr 3, ale chyba za cienkie druty do tego użyłam, może jeszcze kiedyś spróbuję ponownie. Wzór podróżnej zaczerpnęłam z Anny 1998 08.
Po częstotliwości zamieszczania nowych prac widać, że robię wiosenne porządki w robótkach. Akurat taka wykończeniówka mi podeszła, tak poprostu w oczekiwaniu na natchnienie. Nie chciałam być “bezrobotna”, bo drutkowa kamizelka się suszy, a nie bardzo mam pomysł na jej wykończenie. Widać, że i brak natchnienia czasami przydaje się.
Dziękuję Wszystkim, którzy bywają w moich skromnych progach i zostawiają miłe komentarze.
czwartek, 11 marca 2010
Richelieu
Lubię haft rechalieu. Mam już skromny dorobek i wciąż jeszcze coś dokładam. Haftowanie to jest taki fajny przerywnik w dzierganiu. Najczęściej korzystam z zeszytów Wydawnictwa Joanna, z Burdy i Anny też mam kilka wzorów. A przy okazji właśnie zajrzałam do Pani Joanny, dawno tam nie byłam i znów tyle pięknych wzorów rzuciło się na mnie. Nie wiem, czy oprę się pokusie zamówienia chociaż kilku zeszytów, może tych, które zawierają wzory na pocztówki z wykorzystaniem również na obrazki. Świeżo spod żelazka takie dwie sztuki wyszły. Jedna ukończona jesienią ubiegłego roku, czekała na wykończenie, drugą, tę bardziej wiosenną w tulipany skończyłam w ostatnich dniach, wykończyłam obie za jednym zamachem i teraz je prezentuję:
Wyróżnienia
Kilka dni temu COŚ bardzo miłego zawitało w moich skromnych jeszcze progach. Otrzymałam wyróżnienie od Antoniny
Jest to pierwsze wyróżnienie, więc tym bardziej jest mi miło. Antonino, pięknie dziękuję.
Należy je przekazać dalej.
Zasady przekazywania tego wyróżnienia:
1. Podziękować osobie, która je podarowała.
2. Podlinkować ją na swoim blogu.
3. Podarować kolejnym 10 osobom.
4. Wyróżnione osoby podlinkować.
5. Poinformować je, zamieszczając informację w komentarzach.
Wyróżnienie przekazuję osobom/blogom:
http://solaris-eaglefeathers.blogspot.com/
http://nataneta.blox.pl/html
http://lifeisastitch.blogspot.com/
http://nesia75.blogspot.com/
http://szydelkieminadrutach.blogspot.com/
http://edibk.blox.pl/html
http://isia.blox.pl/html
http://handmadebyfasola.blogspot.com/
http://noelka1.blox.pl/html
http://ewie1.blox.pl/html
wtorek, 2 marca 2010
Dzierga się
Zaczęłam wreszcie dziergać kolorowy berecik w moich ulubionych kolorach, zielono-czerwono-zółty, potem trochę białego doszyję, bo narazie nie mam. Tyle mam. Tutaj jest darmowy opis, znaleziony na ravelry, a tutaj moja rozpiska.
update 1
Minęło już kilka dni od powyższego wpisu, a moje żakardowe dzieło wygląda znów tak jak na załączonym obrazku. Nie ma ciągu dalszego, bo został właśnie spruty. Niewiele brakowało do zakończenia, ale kolorystycznie mi nie pasowało. Lubię kolory, które tu występują, ale przesadziłam z żółtym. Odłożyłam robótkę na kilka dni, zerkałam wciąż w jej stronę z nadzieją, że może jednak spodoba mi się. Ale dzisiejszego wieczoru doszłam do wniosku, że to jednak nie to, co bym chciała mieć. Teraz muszę poczekać na dostawę czerwieni, bo mam za mało (dlatego poszłam w żółte). Doświadczenie żakardowe zdobywam, prawie dwa bereciki próbne zrobiłam, tak więc do trzech razy sztuka…
update 2 30 marca 2010
Zawieszam do jesieni wykonanie tego beretu. Włóczki skompletowane, ale chęci brak do tego rodzaju dziergania. Na jesień front robót przygotowany, będzie jak znalazł.
Nie samym dzierganiem człowiek żyje
Dzisiejszego ranka znów roznosił się po całym domu zapach pieczonego chleba. Takie zapachy towarzyszą nam już od kilku lat. Nigdy nie przypuszczałam, że pieczenie chleba będzie mi sprawiało taką przyjemność, a zaczęłam piec “z potrzeby” - tu, gdzie mieszkamy nie ma dobrego pieczywa. Początki nie były łatwe, zamiast pięknego, rumianego chleba wychodziły mi placki, góry skaliste itp., ale musiało się w końcu udać, nie wolno się poddawać. A wszystko zaczęło się dzięki Mniammniam i Chleb - moja domowa piekarnia i cały czas to trwa i dzięki temu tak wspaniale teraz u mnie pachnie. Dziś upiekłam “Razowiec na zakwasie”. Zaczyn zrobiłam wczoraj, po upieczeniu całej serii zdrowych bułeczek.
Tak więc wczoraj pachniało bułeczkami, zakwasem i zaczynem, z którego potem wyrobiłam ciasto, przez noc pięknie wyrosło, a teraz bochenki tak wyglądają, a właściwie to trochę inaczej, bo już spróbowaliśmy.