Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Firanki na szydełku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Firanki na szydełku. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 lutego 2012

Co ostatnio robiłam

Nie cierpię zimy! Chociaż w tym roku u nas zima łagodniutka, mało śniegu, mało mrozu, bywają dodatnie temperatury. Zupełnie jak nie kanadyjska. No ale w ogrodzie pracować się nie da, jedynie snucie planów, gdzie i co posadzić, co zamienić miejscami... Ręce trzeba sobie czymś zająć, a takie rozmyślania można prowadzić w czasie dziergania, jednak z ostrożnością, żeby nie trzeba było pruć.

Któregoś dnia, w czasie poszukiwania wolnego miejsca na dodatkowe kłębuszki, mięciutkie i kolorowe, natknęłam się na zapomniane znalezisko, które można nazwać kącikiem serwetkowym. Rzadko robię serwetki na szydełku, ale kiedyś lubiłam robić filetowe. I takie właśnie niedoróbki wpadły mi w ręce. Szydełko było wbite w jedną z nich, nici i wymiętoszone wzory obok, więc problemu z dalszą robotą nie było. Ucieszyłam się bardzo, gdy spostrzegłam jeden brakujący kłębek do skończenia kwiatkowej firaneczki, którą zrobiłam ubiegłego lata. Pokazałam ją, ale już na pierwszy rzut oka widać, że coś jej brakuje szydełkowa kwiatkowa firaneczka. Udało mi się dorobić dodatkowo kilka rzędów i wreszcie nadaje się do zawieszenia. Prawda, że wyładniała?


A to pozostałe, zaczęte co najmniej 10 lat temu.
Jedna z koleżanek powiedziała, że chętnie je przygarnie. Tak więc nie muszę znów szukać wolnego miejsca w szufladzie.











Drutkami też robiłam. Oto dowód - kolorowa kupeczka, czekająca na wykończenie, ale na przeszkodzie stanęła rozpoczęta wczoraj tęczowa robótka.

Powiało wiosną?

Serdecznie wszystkich pozdrawiam i do następnego.

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Szydełkowa kwiatkowa firaneczka

Już z pewnością przejadły się Wam moje kapciuszki z poprzedniego postu... hihi... Okropnie długo mnie tu nie było. Nam też już się przejadły. Chleb i bułeczki piekę w dalszym ciągu, ale często zmieniam rodzaje. Pod koniec zamieszczę zdjęcia chleba, jaki udało mi się upiec po wielu latach pieczenia.
Na cały gwizdek korzystamy z cudownego lata, jakim nas w tym roku obdarzono. A wiadomo lato sprzyja wizytom, wycieczkom bliższym i dalszym, jak również dużym powodzeniem cieszy się domowy leciutko przycieniony taras. Temperatury mamy takie, że nie ma mowy o dzierganiu. Czasem jest taka wilgotność, że lepiej nie wychodzić z domu. Jak upały to i susza, niestety... Już jesteśmy zmęczeni tym upałem, ale gdy pomyślimy o długiej kanadyjskiej zimie to bardzo cieszymy się latem.
Parę tygodni temu zaczęłam robić na szydełku zazdroskę do kuchni, wreszcie skończona. Czeka na zawieszenie. Trzeba wkręcić 4 śrubki i zawiesić karniszyk :)

Tu w trakcie suszenia, bo byłam niecierpliwa i za wcześnie zabrałam ją z blokowania.






Już prawie 10 lat piekę ten chleb, ale jeszcze nigdy nie wyszedł mi taki dziurawy, ale jaki był pyyyyszny. Tylko trudno było posmarować masłem.
Jest to chleb na zakwasie znany również jako chleb emigrantów ciutkę zmodyfikowany, co do czasu wyrastania. Pozwalam, aby ciasto rosło, aż ładnie wyrośnie.

\

I kolorowe ogródkowe migawki

Hibiskus zakwitł na całego, w tle trawnik w czasie suszy





Pięknie dziękuję za odwiedziny i miłe komentarze.