sobota, 11 lutego 2017

Nie do końca o to mi chodziło




Potrzebowałam czymś zająć sobie ręce, ale jakoś nie było takiej prawdziwej weny. Tak na siłę chciałam coś robić i właśnie to obróciło się przeciwko mnie.
Pozbierałam resztki czarnej i białęj włóczki od innych projektów. Przypomniał mi się projekt, który miałam w głowie od jakiegoś już czasu, bo potrzebowałam coś czarnego i żeby było na wszystkie moje rozmiary, czyli dobre, gdy schudnę i dobre, gdy przytyję. Poczyniłam stosowne obliczenia i ... jak się potem okazało przeinżynierowałam, bo w żaden sposób nie mogłam osiągnąć tego co miałam w głowie. Proste to było, ale czasem jakoś tak jest, że w kółko robimy te same błędy. Robiłam na okrągło od dołu. Prucia było dużo, do dolnej pliski, bo ona zawsze zostawała na placu boju. Wreszcie zrobiłam najprościej jak mi przyszło do głowy, bo włóczka po kilku pruciach zrobiła się jakaś dziwna 😏, ale po wypraniu odżyła.





I teraz mogę powiedzieć, że nie ma złego, co by na dobre nie wyszło. Oświeciło mnie, wiem już co robiłam źle i źle i pukam się w głowę z tego powodu.

Jeszcze nigdy nie miałam czegoś takiego, żeby po zrobieniu nawet najmniejszego drobiazgu, nie przymierzyć. No jeszcze nie przymierzyłam, jeszcze nie wiem czy pasuje. Biała spódnica, czarne spodnie ... może będzie pasować. Przyznam się za jakiś czas.

Dziękuję, że do mnie zaglądacie 💓💙💛






środa, 1 lutego 2017

Dla odmiany



Dziergam już bardzo, bardzo długo, ale wciąż i wciąż jest okazja, żeby nauczyć się czegoś nowego. Mimo, że rzadko coś tu pokazuję, ale cały czas moje drutki pracują.

No i własnie potrzebowałam odmiany. Kiedyś w ramach odmiany haftowałam  serwety metodą richelieu, teraz sięgnęłam po szydełko. Na podstawie kursu u Intensywnie Kreatywnej  i  Proste jak drut  oraz po obejrzeniu sporej ilości filmików na you tube nauczyłam się szydełkowania gobelinowego i z wielką chęcią zabrałam się do roboty i zrobiłam taką oto torebkę/worek czyli Wayuu Mochila Bag. Moja praca ma dużo usterek, które z pewnością bez problemu zauważą moje blogowe Koleżanki dziewiarki. Ale już wyciągjnęłam wnioski i myślę, że następna będzie dużo lepsza. Spodobała mi się ta technika. Wbijałam szydełko w jedno, tylne oczko, następnym razem będę wbijać się pod 2 oczka.








Właśnie chciałam taką niewielką, aby zmieścił się iPad, robótka i coś tam jeszcze - wysokość 32 cm, średnica 20 cm, waży 23 dag.












Wiem, że wełna nie jest polecana na tego rodzaju wyroby, ale nic innego nie miałam w chwili wielkiej chęci, czyli muszę już i teraz, tak więc 100% wełna, 100m/50g, szydełko 2 mm. Będę testować, jak sprawuje się w noszeniu torebka z tego rodzaju materiału, jak bedzie wyglądać po kilku miesiącach noszenia.



Pozdrawiam wszystkich, ktorzy tu zagladają mimo, ze niewiele sie tu dzieje ❤❤❤

niedziela, 14 sierpnia 2016

Trening przed zimą

Jakoś tak się złożyło, że nie dziergam letnich rzeczy, ale latem dziergam zimowe. W tym roku na tzw. rozgrzewkę wybór padł na skarpetki i rękawiczki. Jedne i drugie wymagały douczenia się, bo nie byłam zadowolona z dotychczasowych efektów. Najpierw potrenowałam z resztek włóczki Drops Delight rękawiczki i skarpetki - zdjęcie 2. Potem sięgnęłam po następny zalegający skarpetkowy kłębek, a to Highland Wool superwash + nylon (w górnej części 1-go zdjęcia). Po tym treningu już nie bałam się zabrać do pracy z wyjątkową włóczką skarpetkową, która otrzymałam w prezencie od serdecznej Koleżanki. Miałam wielką tremę, bo włóczka już na pierwszy rzut oka i dotyk wskazywała na wysoką jakość. Dziergało się super, równiutka, kolorowa, przepiękna.  I wyszły takie skarpetki jak w dolnej części poniższego zdjęcia. Polubiłam je od pierwszego oczka i gdyby nie upały, jakie u nas goszczą od dłuższego czasu, nie zdejmowałabym ich z nóg. A wełna to Crazy Zauberball w 100 g 420 m, druty 2.5 mm.





A te wyszły króciutkie, bo takie były resztki, przydadzą się. W rękawiczkach już lepiej wyszły mi palce. Jeszcze jedne zrobię i może będzie tak jak chcę.


Wreszcie opanowałam zszywanie żywych oczek, czyli oczko do oczka czyli Grafting. Do tej pory podchodziłam do tego jak do jeża. Gdy czekała na mnie taka czynność, zawsze odkładałąm na kiedyś... 
Stosowałam również taką technikę: https://www.youtube.com/watch?v=cdq5Agod49o link do tej techniki znalazłam na blogu u Mili  https://robotkomaniaczka.blogspot.ca/2014/08/testowy-skonczony.html zszyłam tą techniką szalik  rurkę. Ale nie zawsze da się ją zastosować, więc uparłam się, aby nauczyć się wreszcie i nie bać się zszywania. 


Te filmiki pokazują, że w części, która jest z przodu  do pierwszego oczka wbijamy igłę jakbyśmy przerabiali je na prawo i to oczko zdejmujemy z drutu, a do drugiego oczka jak na lewo i oczko zostaje na drucie,. Natomiast w części, która jest z tyłu igłę wbijamy do pierwszego oczka jakbyśmy je przerabiali na lewo, oczko zdejmujemy z drutu, a do drugiego oczka igłę wbijamy jak do przerobienia na prawo i oczko zostaje na drucie. I potem znowu wbijamy  iglę do oczka jak do przerobienia na prawo, zdejmujemy oczko z drutu i od razu do następnego oczka jak do przerobienia na lewo i oczko zostaje na drucie. 
Czyli z przodu jak prawe i lewe, z tylu jak lewe i prawe.
Tak sobie to zapamiętałam i idzie mi dobrze.
Może przyda się komuś, kto tak jak ja ma z tym kłopoty.

Pozdrawiam wszystkich, którzy do mnie zaglądają mimo, że nic się tu nie dzieje. 

niedziela, 18 października 2015

Jedną porę roku mnie tu nie było

Ale cały czas dziergam. W zimniejszej porze roku będą bardziej pasować obrazki moich prac. Oto niektóre z nich.











Lubię kolory, więc jest kolorowo.
Włóczka to Baby Merino Dropsa,












Ten komplecik zrobiłam z Alpaki Dropsa. Lubię wyroby z Alpaki.











Beretka z Baby Marino Dropsa.













Kilka czapek w norweskim wzorem. Włóczki: od lewej Alaska Dropsa, czerwona Karisma Drops + Alpaca,
czarna Baby Merino Drops, niebieska SMC Extra Soft Merino - czyli tzw. wyrabianie resztek.








I na koniec bonet z Peruvian Highland Wool z moim ulubionym kołeczkowym wzorem troszkę zmodyfikowanym.


Od kilku dni brak weny, ale pewnie niebawem wróci, jak zawsze.

Serdecznie wszystkich pozdrawiam






czwartek, 7 maja 2015

Coś lżejszego



W ramach kończenia rozpoczętych, a zalegających szuflady prac skończyłam szal. Niewiele było zrobione, 3 powtórzenia wzoru. A wylądował w szufladzie, bo zepsuły mi się druty drewniane KnitPro i spadły mi oczka. Mozolne zbieranie oczek i przypomnienie sobie, gdzie to ja mam ten wzór zajęło trochę czasu. Sięgnęłam po zapomniane druty proste. Nawet fajnie sie machało.



























Wymiary szala: 60 x 190 cm, włóczka to 70% Super Kid Mohair, 30% Silk, 5 moteczków 25g/ 212 m.
Druty 3.5 mm














Zrobiłam też do kompletu z beretem z poprzedniego wpisu kolorową narzutkę/ kołnierz i tak wygląda w zestawie.

Będzie na następny sezon.

Kolory są takie, jak na tym zdjęciu, pozostłe za niebieskie.

Włóczka to Alpaca Drops, a ten niby niebieski kolor  to Petrol.






Można nosić też tak:




















Serdecznie pozdrawiam wszystkich zagladających tutaj.