Pięknie dziękuję wszystkim za odwiedziny i wspaniałe komentarze przy szalu semele. Mnie ten szal podoba się cały czas i zastanawiam się nad zrobieniem drugiego, np. wrzosowego.
A z robótkowaniem kiepsko u mnie ostatnio. Pomysłów mam sporo, z realizacją gorzej. Takie chwile trzeba po prostu przeczekać. Sprułam wszystkie prace rozpoczęte co najmniej rok temu, niektórym brakowało naprawdę niewiele do skończenia np. narzutce trzeba było przyrobić zrobiony już border, ale od czasu robienia tej narzutki minął prawie rok, w tym czasie poznałam metodę łączenia bordera w trakcie jego robienia i nie mogłam się zmusić do powrotu do starej metody.
Został tylko szal w listki z cieniutkiej wełny merino 2ply w kolorze naturalnym, na drutach 3.5mm, który przed ostatecznym zakończeniem zamoczyłam i sfilcował się trochę, więc muszę teraz wydumać jakieś jego wykończenie, bo prucie odpada.
A mnie po głowie chodzą wciąż jakieś nowe techniki. Próbowałam na podstawie tego video i tego też,a potem Iwona na swoim blogu zamieściła kurs i zapisałam się na ciąg dalszy. Wcześniej nauczyłam się robić na 2 ręce, ale wolno i niezdarnie mi to idzie.
Przyczepiły mi się czapki i szaliki np. taka, taka,... taka i tu już poczyniłam pierwsze próby, bo nauczyłam się robić warkoczyk, którym rozpoczęta jest czapka.
A te czapki chodzą za mną najbardziej. Zrobiłam dochodzenie i wiem, że ten wzór pochodzi z książki Anne-Maj Ling pt "Two-end Knitting". Tak więc książkę tę kupię, podobno zawiera dużo fajnych wzorów - będzie z serii nowych technik.
W międzyczasie dziergam szal, a właściwie to mam zaczęte dwa szale tym samym wzorem i z tego samego rodzaju alpaki. Pierwszy szary na drutach 3.75 mm, drugi lekko wrzosowy na drutach 3.5mm. Szarego mam już prawie połowę i wygląda lepiej od wrzosowego, nie tylko na zdjęciu, więc wrzosowy chyba spruję i zrobię inny na drutach 3.75mm.
Tym wzorem robiłam już narzutkę. Próbowałam go przerobić na szal, nie szło mi to jakoś, kupiłam więc na ravelry, ale szybko okazało się, że wzór zawiera sporo błędów, więc musiałam przysiąść i dopracować. Oczywiście zaliczyłam kilkakrotne prucie i wtedy bardzo myślałam o "linii życia", o której wspomina w swoim super poradniku Solaris. Muszę koniecznie kupić sobie druty KnitPro...
Wiosna nas w tym roku nie rozpieszcza, tak więc, gdy jest bezdeszczowy i cieplejszy dzień to tyram w ogrodzie ile się da, a potem nie mogę się ruszać. Znane to jest wszystkim koleżankom blogowiczkom, które mają ogródki większe i mniejsze.
Nasze magnolie: cytrynowa i różowa
Serdecznie wszystkich pozdrawiam i do następnego razu. Mam nadzieję, że nie będzie znów tak długiej przerwy.
wtorek, 24 maja 2011
czwartek, 14 kwietnia 2011
Szal Semele
Obiecałam sobie, że nie będę robić więcej szali, ale... właśnie zrobiłam w kolorze wiosennych liści. U nas z wiosną jeszcze na bakier, to chociaż mam wiosenny szal. Chciałam mieć jeszcze jeden taki lekki szal (mam 2 abrazo, kilka citronów), żeby narzucić na ramiona w letnie wieczory. Zrobiłam z KnitPicks Gloss Lace 2ply 50g/402m, 70% Merino, 30% Jedwab, druty 3,75mm, zużyłam 54g, wymiary 150cm x 46 (w tym dżersejowa środkowa część 25cm= 49 oczek). Ponieważ robiłam z włóczki cieńszej niż w opisie, więc dostosowałam go do swoich potrzeb: 2 razy zrobiłam motyw z dodawaniem oczek co 2-gi rząd, 4 razy co 4-ty rząd, 1 powtórzenie motywu bez dodawania oczek. Pimposhka na swoim blogu objaśnia, jak zrobić początek tego szala.
Ja dodam: M1 (make 1) - jedna z metod dodawania oczek. W tym szalu dodajemy oczka skierowane w lewo np. tak jak tutaj.
Wzór można kupić na ravelry. Opis wykonania jest świetnie przygotowany, tak w wersji graficznej jak i opisowej.

Pięknie dziękuję za to, że do mnie zaglądacie.
A teraz jeszcze miła sprawa.
Kilka dni temu otrzymałam takie wyróżnienie od Anny - blog z głową w chmurach. Warto odwiedzić ten blog, bo można zobaczyć wiele bardzo ciekawych rzeczy - ostatnio przecudne pisanki, naprawdę przecudne.
Aniu, serdecznie dziękuję.
Serdecznie wszystkich pozdrawiam.
Ja dodam: M1 (make 1) - jedna z metod dodawania oczek. W tym szalu dodajemy oczka skierowane w lewo np. tak jak tutaj.
Wzór można kupić na ravelry. Opis wykonania jest świetnie przygotowany, tak w wersji graficznej jak i opisowej.
| Ten obrazek najlepiej pokazuje szalową zieleń |
Pięknie dziękuję za to, że do mnie zaglądacie.
A teraz jeszcze miła sprawa.
Kilka dni temu otrzymałam takie wyróżnienie od Anny - blog z głową w chmurach. Warto odwiedzić ten blog, bo można zobaczyć wiele bardzo ciekawych rzeczy - ostatnio przecudne pisanki, naprawdę przecudne.
Aniu, serdecznie dziękuję.
Serdecznie wszystkich pozdrawiam.
środa, 6 kwietnia 2011
Żakardowe wdzianko wreszcie gotowe
Nigdy nie wolno się poddawać! Nie dawało mi spokoju, że zabrakło mi włóczki na wykończenie wdzianka i zrobiłam dochodzenie. I znów pomogło Ravelry, na którym to skrupulatnie prowadzę swój wirtualny magazynek z włóczkami. Sprawdziłam, że kupiłam 12 sztuk/50g, zważyłam wdzianko, wynik podzieliłam na dwa kolory i wyszło, że trzeba przekopać szuflady i odszukać brakujące kłębki. Można sie domyślić, że poszukiwanie powiodło się i już kilka dni temu wdzianko było gotowe, ale nie mogłam pokazać, bo nie miałam guzików.
Poprzednie posty o tym wdzianku:
Rękawy wrabiane od góry, potem całe wdzianko wykończyłam i-cord'em i tutaj też, a tutaj jest pokazane jak sie robi I-cord na rogach, a tutaj z dziurkami na guziki.
Wreszcie moje doświadczalne wdzianko będę mogła założyć i dać się przy tej okazji sfotografować. Wtedy uzupełnię ten wpis o to zdjęcie.
Wszystkim serdecznie dziękuję za kibicowanie mi przy tym dzierganiu, za wszystkie przemiłe komentarze, jak również za super komentarze przy serwetach.
Poprzednie posty o tym wdzianku:
- Kolory, kolory...
- Żakardowe wdzianko w kwiatki ciąg dalszy
- O żakardowym wdzianku w kwiatki słów kilka
Rękawy wrabiane od góry, potem całe wdzianko wykończyłam i-cord'em i tutaj też, a tutaj jest pokazane jak sie robi I-cord na rogach, a tutaj z dziurkami na guziki.
Wreszcie moje doświadczalne wdzianko będę mogła założyć i dać się przy tej okazji sfotografować. Wtedy uzupełnię ten wpis o to zdjęcie.
Wszystkim serdecznie dziękuję za kibicowanie mi przy tym dzierganiu, za wszystkie przemiłe komentarze, jak również za super komentarze przy serwetach.
piątek, 25 marca 2011
Bardzo liściasta serweta na drutach
Pięknie dziękuję za odwiedziny i za tak ogromną ilość wspaniałych komentarzy do mojej tulipanowej serwety.
W ramach wielkiego apetytu na robienie serwet na drutach popartego Waszymi wspaniałymi komentarzami zrobiłam jeszcze jedną. Ta jest mniejsza od poprzedniej (114 x 38 cm), a wzór też pochodzi z Burdy. Serweta jest jakby mało "czytelna". Oryginał też tak wygląda, ale mimo to zdecydowałam się właśnie taką zrobić. Serweta, zgodnie z opisem powinna być zaczęta poprzez prowizoryczne nabranie oczek, a później zszyte oczko do oczka. Ja postanowiłam wykorzystać metodę Magic loop i w tym celu zrobiłam odpowiedniej długości łańcuszek z serwetkowej nitki, następnie po obu stronach tego łańcuszka nabrałam oczka i korzystając ze wspomnianej wyżej metody szybko posuwałam się do przodu, a gdy już na drutach miałam większą ilość oczek przeszłam na normalne okrążenia. I wyszła taka i ładnie leży na komodzie w sypialni.
Pasuje też na ławę w telewizyjnym, ale zdecydowanie bardziej podoba mi się na jaśniejszych meblach, tak jak na pierwszym zdjęciu.
Nici to egipska bawełna 100g/550m, druty 3mm.
O serwecie to już wszystko. Teraz na inny temat.
Niestety nie mogę jeszcze pochwalić się wiosną, ponieważ nie ma jej jeszcze u nas, ale Pan Kaziu jest już na chodzie ( tutaj już było o nim troszkę). Dokładnie 15 marca pojawił się po zimowej drzemce, a zwabiły go orzeszki, które rozrzucaliśmy od kilku dni na tarasie, (bo już nie mogliśmy się go doczekać).
Jesienią, gdy w pewien słoneczny wczesno - październikowy dzień skończyliśmy układanie na tarasie drewna do kominka na zimę, pojawił się Kaziu... i tak ogromnie się ucieszył. Biegał po stercie drewna, raz wyłaniał się tu raz tam, a my wielkimi oczami patrzyliśmy na szczęśliwca, a w nagrodę Mąż zrobił mu na szybko stoliczek, przypięty do najbardziej wystającego drewna, na który mieliśmy widok z kuchni i małej jadalni.
Jesień była długa i piękna, a Kaziu umilał nam dni, aż któregoś dnia, po zniesieniu do swojej spiżarni kolejnej partii orzeszków, złapał klonowy listek i od tej pory nie widzieliśmy go, znaczy się poszedł spać. Szkoda, że nie mieliśmy aparatu pod ręką, bo to był bardzo fajny widok. Dowiedzieliśmy się z internetu, że chipmanki drążą nory i korytarze i żyją pod ziemią. W zimie budzą się, podjadają ze spiżarni i znów zapadają w sen. Kaziu musiał się sporo napracować przy "budowie" spiżarni, bo taką ilość orzeszków, którą codziennie od nas przenosił musiał gdzieś złożyć.
A dziś raniutko pojawił się na zewnętrznym parapecie kuchennego okna i nasze oczy spotkały się. Nawet szybę atakował swoim ciałkiem ... Coś mi się wydaje, że na tym parapecie też będą czekały na niego orzeszki. No i mamy nadzieję, że przyprowadzi pokazać nam swoją rodzinę...
Przy okazji dogadzania Kaziowi i duże wiewióry korzystają. A potem narzekam, gdy cebulka w ogródku wyciągnięta, że ślady kopania w różnych częściach ogródka, przeważnie tam, gdzie coś fajnego posadziłam, że cebulki tulipanów poroznoszone są po trawniku... Wiewiórki u nas są brzydkie. Pamiętam z Polski rude z takimi fajnymi uszkami, a tutaj są czarne, szare...
W ramach wielkiego apetytu na robienie serwet na drutach popartego Waszymi wspaniałymi komentarzami zrobiłam jeszcze jedną. Ta jest mniejsza od poprzedniej (114 x 38 cm), a wzór też pochodzi z Burdy. Serweta jest jakby mało "czytelna". Oryginał też tak wygląda, ale mimo to zdecydowałam się właśnie taką zrobić. Serweta, zgodnie z opisem powinna być zaczęta poprzez prowizoryczne nabranie oczek, a później zszyte oczko do oczka. Ja postanowiłam wykorzystać metodę Magic loop i w tym celu zrobiłam odpowiedniej długości łańcuszek z serwetkowej nitki, następnie po obu stronach tego łańcuszka nabrałam oczka i korzystając ze wspomnianej wyżej metody szybko posuwałam się do przodu, a gdy już na drutach miałam większą ilość oczek przeszłam na normalne okrążenia. I wyszła taka i ładnie leży na komodzie w sypialni.
Pasuje też na ławę w telewizyjnym, ale zdecydowanie bardziej podoba mi się na jaśniejszych meblach, tak jak na pierwszym zdjęciu.
Nici to egipska bawełna 100g/550m, druty 3mm.
O serwecie to już wszystko. Teraz na inny temat.
Niestety nie mogę jeszcze pochwalić się wiosną, ponieważ nie ma jej jeszcze u nas, ale Pan Kaziu jest już na chodzie ( tutaj już było o nim troszkę). Dokładnie 15 marca pojawił się po zimowej drzemce, a zwabiły go orzeszki, które rozrzucaliśmy od kilku dni na tarasie, (bo już nie mogliśmy się go doczekać).
Jesienią, gdy w pewien słoneczny wczesno - październikowy dzień skończyliśmy układanie na tarasie drewna do kominka na zimę, pojawił się Kaziu... i tak ogromnie się ucieszył. Biegał po stercie drewna, raz wyłaniał się tu raz tam, a my wielkimi oczami patrzyliśmy na szczęśliwca, a w nagrodę Mąż zrobił mu na szybko stoliczek, przypięty do najbardziej wystającego drewna, na który mieliśmy widok z kuchni i małej jadalni.
Jesień była długa i piękna, a Kaziu umilał nam dni, aż któregoś dnia, po zniesieniu do swojej spiżarni kolejnej partii orzeszków, złapał klonowy listek i od tej pory nie widzieliśmy go, znaczy się poszedł spać. Szkoda, że nie mieliśmy aparatu pod ręką, bo to był bardzo fajny widok. Dowiedzieliśmy się z internetu, że chipmanki drążą nory i korytarze i żyją pod ziemią. W zimie budzą się, podjadają ze spiżarni i znów zapadają w sen. Kaziu musiał się sporo napracować przy "budowie" spiżarni, bo taką ilość orzeszków, którą codziennie od nas przenosił musiał gdzieś złożyć.
A dziś raniutko pojawił się na zewnętrznym parapecie kuchennego okna i nasze oczy spotkały się. Nawet szybę atakował swoim ciałkiem ... Coś mi się wydaje, że na tym parapecie też będą czekały na niego orzeszki. No i mamy nadzieję, że przyprowadzi pokazać nam swoją rodzinę...
Przy okazji dogadzania Kaziowi i duże wiewióry korzystają. A potem narzekam, gdy cebulka w ogródku wyciągnięta, że ślady kopania w różnych częściach ogródka, przeważnie tam, gdzie coś fajnego posadziłam, że cebulki tulipanów poroznoszone są po trawniku... Wiewiórki u nas są brzydkie. Pamiętam z Polski rude z takimi fajnymi uszkami, a tutaj są czarne, szare...
czwartek, 17 marca 2011
Tulipanowa serweta na drutach
Wreszcie mogę pokazać jakieś nowe dziergadło. Ostatnio mam apetyt na robienie serwet na drutach ze wskazaniem na prostokątne. Serweta, którą dzisiaj chcę pokazać powstawała bardzo długo. Mimo że nie jest trudna w robocie zaliczyła dwa duże prucia. Czasem tak jest, że w czasie dziergania myśli uciekają gdzieś daleko i o pomyłkę nie trudno. Dobrze, gdy zauważy się od razu i wtedy nie trzeba pruć oczko po oczku kilka dobrych okrążeń. Potem oczekiwała na blokowanie, a następnie dwa tygodnie biedna była przyszpilona i dziś wreszcie doczekała się uwolnienia.
Wzór pochodzi z Burdy E903. Tak wygląda oryginał
A tak moja
Wymiary: 52 x 140 cm, nici Maxi, kolor ecru, druty 3mm. Potrzebuje ciutkę dłuższą i szerszą, więc może zrobię taką samą z grubszych nici i dodam kilka motywów tulipanowych. Dzięki Solaris, która podała mi namiar na fajny sklep, następną będę mogła zrobić w kolorze, jaki będzie mi odpowiadał.
Wzór pochodzi z Burdy E903. Tak wygląda oryginał
A tak moja
Wymiary: 52 x 140 cm, nici Maxi, kolor ecru, druty 3mm. Potrzebuje ciutkę dłuższą i szerszą, więc może zrobię taką samą z grubszych nici i dodam kilka motywów tulipanowych. Dzięki Solaris, która podała mi namiar na fajny sklep, następną będę mogła zrobić w kolorze, jaki będzie mi odpowiadał.
O żakardowym wdzianku w kwiatki słów kilka
Jestem, jestem...
Antonino pięknie dziękuję za wybudzenie mnie z zimowej drzemki...
No jasne, zalegam Wam z opowiadaniem o żakardowym wdzianku w kwiatki. Post ten już dawno przygotowałam, teraz tylko uzupełnię, trochę uaktualnię.
Żakardowe wdzianko leży odłogiem w towarzystwie innego wdzianka, o tak
Ogromnie zapaliłam się do wypróbowania nowej dla mnie metody robienia ubranek, przeważnie żakardowych i rozpoczynając projekt rzuciłam tylko okiem na dżinsową wełenkę w swojej spiżarni. Gdybym podeszła do projektu tak jak zawsze, czyli przyjrzałabym się dokładniej zapasom, dowiedziałabym się, że sterta dżinsowej włóczki to dwa rodzaje, chociaż kolory bardzo podobne i nie byłoby potem niespodzianki. No i teraz... Może to być kamizelka po prostu, albo... muszę coś wydumać. Jakoś tak mam, że jak pochwalę się projektem w trakcie jego powstawania, to potem nie idzie mi dobrze. Kilka razy już mnie to spotkało, a mimo to znów pochwaliłam się przed czasem... Wdzianko pewnie kiedyś dokończę.
Wpisując w wyszukiwarkę steek, steeks, steeking, knitting steek video, steeks you tube, knitting steek stitch, norwegian steeks, norwegian sweater with steeks... można dowiedzieć się o testowanej przeze mnie metodzie.
Tu jest pierwszy wątek o wdzianku
a tu drugi
Mniej więcej tak ma wyglądać
Link do opisu wykonania (angielski)
Dziergało się super, nie było lewej strony, za którą w żakardzie nie przepadam i zresztą nie tylko ja jeżeli powstała taka metoda. W miejscu, gdzie ma być przecinane, czyli np. na przodzie, dekolt czy pachy, dodaje się 5 oczek o tak które przed cięciem zabezpiecza się odpowiednio.
Najpierw zabezpieczyłam oczka szydełkiem
Później obszyłam po 2 oczka po obu stronach igłą i nitką (taką do szycia na maszynie), o tak i tak
Można zabezpieczyć oczka na maszynie do szycia
Przykład Rozcinania
Nie mam zdjęć z mojego rozcinania. Tak wygląda po rozcięciu.
Antonino pięknie dziękuję za wybudzenie mnie z zimowej drzemki...
No jasne, zalegam Wam z opowiadaniem o żakardowym wdzianku w kwiatki. Post ten już dawno przygotowałam, teraz tylko uzupełnię, trochę uaktualnię.
Żakardowe wdzianko leży odłogiem w towarzystwie innego wdzianka, o tak
Ogromnie zapaliłam się do wypróbowania nowej dla mnie metody robienia ubranek, przeważnie żakardowych i rozpoczynając projekt rzuciłam tylko okiem na dżinsową wełenkę w swojej spiżarni. Gdybym podeszła do projektu tak jak zawsze, czyli przyjrzałabym się dokładniej zapasom, dowiedziałabym się, że sterta dżinsowej włóczki to dwa rodzaje, chociaż kolory bardzo podobne i nie byłoby potem niespodzianki. No i teraz... Może to być kamizelka po prostu, albo... muszę coś wydumać. Jakoś tak mam, że jak pochwalę się projektem w trakcie jego powstawania, to potem nie idzie mi dobrze. Kilka razy już mnie to spotkało, a mimo to znów pochwaliłam się przed czasem... Wdzianko pewnie kiedyś dokończę.
Wpisując w wyszukiwarkę steek, steeks, steeking, knitting steek video, steeks you tube, knitting steek stitch, norwegian steeks, norwegian sweater with steeks... można dowiedzieć się o testowanej przeze mnie metodzie.
Tu jest pierwszy wątek o wdzianku
a tu drugi
Mniej więcej tak ma wyglądać
Link do opisu wykonania (angielski)
Dziergało się super, nie było lewej strony, za którą w żakardzie nie przepadam i zresztą nie tylko ja jeżeli powstała taka metoda. W miejscu, gdzie ma być przecinane, czyli np. na przodzie, dekolt czy pachy, dodaje się 5 oczek o tak które przed cięciem zabezpiecza się odpowiednio.
Najpierw zabezpieczyłam oczka szydełkiem
Później obszyłam po 2 oczka po obu stronach igłą i nitką (taką do szycia na maszynie), o tak i tak
Można zabezpieczyć oczka na maszynie do szycia
Przykład Rozcinania
Nie mam zdjęć z mojego rozcinania. Tak wygląda po rozcięciu.
Przymierzyłam, ucieszyłam się, że wdzianko przeżyło, podobało mi się (i podoba nadal) i już widziałam efekt końcowy..., skrzydła mi opadły, gdy stwierdziłam, że został tylko 1 motek 50g dżinsowej wełny.
Tak jak z każdą techniką, której uczymy się trzeba najpierw spróbować jakiś mniejszy projekt, zrozumieć o co w nim właśnie chodzi i wtedy zabrać się za coś ambitniejszego. To moje wdzianko właśnie traktuję jako szkoleniowe, jeszcze trochę jest przede mną i dopiero jak skończę będę mogła powiedzieć czy chciałabym robić ubranka tą techniką.
Śledzę też poczynania jednej z naszych blogowych koleżanek fanaberiapraga bardzo ciekawa jestem jak wyjdzie Jej ten piękny sweterek.
Wdzianko leży i czeka na tzw. lepsze czasy, a ja dziergam serwety na drutach, prostokątne. Niebawem pokażę wreszcie taką w tulipany, która już 2 tygodnie leży przyszpilona i czeka na uwolnienie. Dziergam następną w listki, też można powiedzieć, że wiosenny motyw.
Pięknie dziękuję wszystkim, którzy do mnie zaglądają i dziękuję za kibicowanie mi przy wspomnianym wyżej wdzianku.
piątek, 11 lutego 2011
Pięknie dziękuję
Pięknie dziękuję za Wyróżnienia, które otrzymałam od:
- Reniutek blog http://reniutek.blogspot.com/
- Maris blog http://podmotylem.blogspot.com/
- Magnolia blog http://mojeplatanie.blox.pl/html
Wyróżnienie przekazuję wszystkim osobom, które zajmują się rękodziełem i zaglądają do mnie.
Mam zaległości w odwiedzaniu Waszych blogów. Przybyło u Was tak dużo ciekawych postów, tak więc przy porannej kawie zrobię sobie wreszcie spacer po Waszych blogach.
A robótkowo u mnie jest tak trochę, bo czasowo kiepsko, ale dziergam na drutach serwetę prostokątną z Burdy i jeszcze jest sporo przede mną. Mam nadzieję, że skończę przed rozpoczęciem wiosny, bo to serweta z wiosennym tulipanowym akcentem. A moje żakardowe wdzianko przygotowane do cięcia i czeka... kto wie, może nawet dzisiaj, bo piękny słoneczny dzień się zapowiada, będzie więc dobre światło, do tego dobre okulary i dobre nożyczki...
Serdecznie pozdrawiam wszystkich tu zaglądających i dziękuję za odwiedziny i komentarze.
Uaktualnienie: żakardowe wdzianko przeżyło cięcie i ma się bardzo dobrze.
wtorek, 1 lutego 2011
Żakardowe wdzianko w kwiatki - ciag dalszy
Trochę cichutko z tym moim wdziankiem, no bo to jest takie dziergadło, które trzeba dziergać w domu, a nie np. na wyjeździe. Nie są to wprawdzie długie wyjazdy, ale przeważnie takie kilkugodzinne, w czasie których mogę ręce zająć sobie jakąś robótką. A wdzianko wieczorami. Idzie fajnie samo dzierganie, ale cały czas towarzyszy mi niepewność, czy mi się to uda, czy rozmiar jest dobry, nie ma jak przymierzyć, bo wygląda tak
Przód czeka na rozcięcie, pachy i dekolt również. Tak wygląda pacha.
Ale najpierw muszę zszyć ramiona, potem zblokować, zabezpieczyć oczka. Dekolt, brzegi przodu i dół wdzianka chcę wykończyć sznureczkiem już spróbowałam to zrobić na tzw. próbce. A próbka to nic innego jak moje kolejne ćwiczenie robienia żakardu na 2 ręce. Wypróbowałam również wrabianie rękawa. Próbka nie przystosowana do rękawa, bo nie było spuszczania na pachę.
O tej metodzie piszą na swoich blogach Effcia, Fiubzdziu i jeszcze gdzieś widziałam, jak sobie przypomnę to wstawię tu link. Skorzystałam z opisu, ktory zrobiła Fiubzdziu i jest to szalenie proste!!!! W tym wdzianku chcę właśnie tak wrobić rękawy.
Serdecznie dziękuję za kibicowanie mi przy tworzeniu tego wdzianka. Duża buźka.
Przód czeka na rozcięcie, pachy i dekolt również. Tak wygląda pacha.
Ale najpierw muszę zszyć ramiona, potem zblokować, zabezpieczyć oczka. Dekolt, brzegi przodu i dół wdzianka chcę wykończyć sznureczkiem już spróbowałam to zrobić na tzw. próbce. A próbka to nic innego jak moje kolejne ćwiczenie robienia żakardu na 2 ręce. Wypróbowałam również wrabianie rękawa. Próbka nie przystosowana do rękawa, bo nie było spuszczania na pachę.
O tej metodzie piszą na swoich blogach Effcia, Fiubzdziu i jeszcze gdzieś widziałam, jak sobie przypomnę to wstawię tu link. Skorzystałam z opisu, ktory zrobiła Fiubzdziu i jest to szalenie proste!!!! W tym wdzianku chcę właśnie tak wrobić rękawy.
Serdecznie dziękuję za kibicowanie mi przy tworzeniu tego wdzianka. Duża buźka.
czwartek, 27 stycznia 2011
Pięknie dziękuję
Pięknie dziękuję za Wyróżnienie, które otrzymałam od:
Serdecznie wszystkich pozdrawiam.
- Terra - blog Lubię leniuchować
- Lucynka - blog W marcowym garncu
- Wełniana skarpetka
- Kasia - blog Kasiulkowe prace szydełkowe
Serdecznie wszystkich pozdrawiam.
środa, 19 stycznia 2011
Kolory, kolory...
Moje kochane koleżanki blogowiczki, serdecznie Wam dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze miłe. Fajnie jest z Wami.
Od początku roku jeszcze nic konkretnego nie wydziergałam tylko same próbki. No bo kolory za mną chodzą. Przekopywałam więc swoje archiwum i co raz to nową próbkę robiłam. Już prawie byłam zdecydowana na taką kamizelkę (czerwona), zdobyłam potrzebne informacje, ale okazało się, że włóczki kolorystycznie to mam, ale każda innej grubości, no i trzeba ciąć te nitki i potem przeciągać... Nie chcę narazie kupować włóczki, bo trzeba wykorzystywać zapasy, prawda?
No to poszłam w kierunku żakardów. Lubię je robić, ale tylko z prawej strony, lewa strona to po prostu mordęga. Tak więc na okrągło, co bardzo lubię, ale wymyśliłam sobie, że to będzie rozpinane wdzianko. Przekopywanie internetu przyniosło mi wiele nowego. Po tylu latach dziergania dowiedziałam się, że dzierga się na okrągło, aż do samej góry i to nie tylko żakardowe, ale inne również, spuszcza się na pachy, dekolt, a potem ciach... przecina się odpowiednio zabezpieczony przód i pachy i dekolt. Na podstawie tej kamizelki robiłam to internetowe "dochodzenie". Kiedyś ją zrobię...
Oglądałam video, gdzie pani pokazała swoje żakardowe dzieło, wszyscy się zachwycali, bo naprawdę było to COŚ wyjątkowego, a naraz wzięła nożyczki i ciach, a wkoło jęk...
Po tych wszystkich oględzinach różnych poradników zdecydowałam się, że spróbuję takie rozcinane wdzianko zrobić. Przód będzie przecięty pomiędzy tymi dwoma białymi pionowymi paskami.
Nie wiem, czy mi coś z tego dżinsowego wdzianka w kwiatki wyjdzie, ale chcę spróbować.
Od początku roku jeszcze nic konkretnego nie wydziergałam tylko same próbki. No bo kolory za mną chodzą. Przekopywałam więc swoje archiwum i co raz to nową próbkę robiłam. Już prawie byłam zdecydowana na taką kamizelkę (czerwona), zdobyłam potrzebne informacje, ale okazało się, że włóczki kolorystycznie to mam, ale każda innej grubości, no i trzeba ciąć te nitki i potem przeciągać... Nie chcę narazie kupować włóczki, bo trzeba wykorzystywać zapasy, prawda?
![]() |
| Zdjęcie pochodzi z książki "Dazzling knits" Patricia Werner |
![]() |
| Zdjęcie pochodzi Interweave Knits i na ravelry też jest. |
Po tych wszystkich oględzinach różnych poradników zdecydowałam się, że spróbuję takie rozcinane wdzianko zrobić. Przód będzie przecięty pomiędzy tymi dwoma białymi pionowymi paskami.
Nie wiem, czy mi coś z tego dżinsowego wdzianka w kwiatki wyjdzie, ale chcę spróbować.
środa, 5 stycznia 2011
Moonlight Sonata Shawl i malinowa Quincy z baktusem.
Zielono i czerwono będzie tym razem. Obie prace rozpoczęte w ubiegłym roku, narzutka wymagała jedynie schowania nitek, a czapka z szalikiem już dzielnie spisywała się w mroźniejsze grudniowe dni. Narzutkę zrobiłam z mojej ulubionej włóczki Peruvian Baby Silk, czyli 80% Alpaca, 20% Jedwab, 4ply, zużyłam 6 kłębków, 25g/100m, druty 4mm. Przymierzałam sie do niej już od wiosny ubiegłego roku i zamówiłam odpowiednią do projektu włóczkę. Wydawała mi się okropnie trudna do zrobienia, ale poszło całkiem fajnie. Wzór jest tutaj.

A czapkę i szalik zrobiłam z Alta Maskin Vaskbar, kupiona wyjątkowo w pobliskim sklepie wełna z odrobiną moheru, druty 6mm. Kolor jest trochę inny niż na zdjęciu, malinowy.
Pięknie wszystkich pozdrawiam.
sobota, 1 stycznia 2011
Witam w Nowym Roku
Witam wszystkich serdecznie w Nowym Roku z nadzieją, że będzie lepszy od poprzedniego. Życzę wszystkim Szczęśliwego Roku, spełnienia marzeń, wszelkiej pomyślności, dużo zdrowia, dużo fajnych projektów i sklepów pełnych ciekawych włóczek po przystępnych cenach.
Serdecznie dziękuję za Świąteczne życzenia i za to, że zaglądacie do mnie. Duża buźka.
Mam spore zaległości w śledzeniu Waszych blogów, a to wszystko przez choróbsko, jakie nas dorwało. Dziś mogę powiedzieć, że już czuję się dużo, dużo lepiej, a mąż mówi, że już dobrze. Takich Świąt to jeszcze nie mieliśmy, żeby plackiem leżeć i nie mieć siły na nic. Schudliśmy, mąż się cieszy, ja nie, bo nie bardzo mam z czego odchudzać się.
Dobrze, że jeszcze resztkami sił udało mi się przygotować Wigilię. No ale dzisiaj świat wygląda już o wiele lepiej, wprawdzie jeszcze nie rozglądam się za drutkami i kłębuszkami, ale myślę, ze to niebawem wróci.
Nie do wszystkich zajrzałam przed świątecznie, proszę mi wybaczyć, a przez te wszystkie dni Wasze blogi czytałam z Listy czytelniczej i dosłownie same tytuły, na tyle miałam siły, a bardzo chciałam wiedzieć co się u Was dzieje. Teraz będę próbować odrobić zaległości, tak wiec zaczynam prawdziwe buszowanie po Waszych blogach.
Serdecznie wszystkich pozdrawiam.
Serdecznie dziękuję za Świąteczne życzenia i za to, że zaglądacie do mnie. Duża buźka.
Mam spore zaległości w śledzeniu Waszych blogów, a to wszystko przez choróbsko, jakie nas dorwało. Dziś mogę powiedzieć, że już czuję się dużo, dużo lepiej, a mąż mówi, że już dobrze. Takich Świąt to jeszcze nie mieliśmy, żeby plackiem leżeć i nie mieć siły na nic. Schudliśmy, mąż się cieszy, ja nie, bo nie bardzo mam z czego odchudzać się.
Dobrze, że jeszcze resztkami sił udało mi się przygotować Wigilię. No ale dzisiaj świat wygląda już o wiele lepiej, wprawdzie jeszcze nie rozglądam się za drutkami i kłębuszkami, ale myślę, ze to niebawem wróci.
Nie do wszystkich zajrzałam przed świątecznie, proszę mi wybaczyć, a przez te wszystkie dni Wasze blogi czytałam z Listy czytelniczej i dosłownie same tytuły, na tyle miałam siły, a bardzo chciałam wiedzieć co się u Was dzieje. Teraz będę próbować odrobić zaległości, tak wiec zaczynam prawdziwe buszowanie po Waszych blogach.
Serdecznie wszystkich pozdrawiam.
czwartek, 23 grudnia 2010
Anielska zabawa blogowa u Antoniny
W ramach Anielskiej zabawy blogowej zorganizowanej przez Antoninę udało mi się wreszcie wykonać aniołka. Skromniutki on jest. Czasu jakoś wyjątkowo mało się zrobiło w tym miesiącu na dzierganie. Antonino, bardzo dziękuję za zorganizowanie tej zabawy, bo dzięki niej zebrałam trochę aniołkowych wzorów... na następny raz.
wtorek, 7 grudnia 2010
Dżinsowa Quincy
Już od poprzedniego sezonu zimowego miałam na oku Quincy i nawet próbowałam ją wtedy zrobić, ale po pierwszym niepowodzeniu przy zszywaniu rzuciłam w kąt. Wyciągnęłam teraz z kąta, sprułam i zrobiłam od nowa. W poprzedniej czapce brzydko wyszło mi zszycie tych bocznych "sznureczków". Robiłam poszukiwania w internecie n/t takiego zszywania i natknęłam się na stronę theraineysisters jest tu świetnie pokazane, jak ułożyć te sznureczkowe oczka, żeby potem ładnie zszyć. Sznureczek robimy tak, że przerabiamy oczka prawe do 3 ostatnich przed końcem rzędu, nitka przed robótką, a 3 oczka zdejmujemy na prawy drut, tak jak do przerobienia na lewo. W następnym rzędzie robimy znów oczka prawe do 3 ostatnich, znów nitka z przodu robótki i 3 oczka przenosimy na prawy drut i tak aż do uzyskania odpowiedniej długości.
Włóczka to Peruvian Highland Wool, 50g/100m, podwójna nitka na drutach 6mm. Zrobiłam krótszy i węższy ten francuski pasek niż w oryginalnym opisie, bo wydawało mi się, że jak robię z podwójnej nitki to będzie akurat. A jednak trzeba było posłuchać autorki tego projektu - drugą teraz muszę zrobić, bo ciutkę za płytka i za bardzo obciska mi fryzurę.
Dziękuję serdecznie za to, że do mnie zaglądacie.
Włóczka to Peruvian Highland Wool, 50g/100m, podwójna nitka na drutach 6mm. Zrobiłam krótszy i węższy ten francuski pasek niż w oryginalnym opisie, bo wydawało mi się, że jak robię z podwójnej nitki to będzie akurat. A jednak trzeba było posłuchać autorki tego projektu - drugą teraz muszę zrobić, bo ciutkę za płytka i za bardzo obciska mi fryzurę.
Dziękuję serdecznie za to, że do mnie zaglądacie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














