środa, 14 września 2011

Żakardowa czapka, rękawiczki i szalik

Jestem, jestem... i nawet coś tam dziergam i haftuję richelieu. Nie idzie mi to tak jakbym chciała, ale nadchodzą jesienne dni, dłuższe wieczory i trzeba będzie powyciągać z różnych zakamarków niedokończone projekty. Niektóre z nich trzeba poprawić, a niektóre po prostu dokończyć.
Mimo trwającego u nas pięknego lata, powieje trochę zimą na moim blogu. Niedawno zrobiłam żakardową czapkę, teraz dorobiłam szaliczek i rękawiczki. To tak na początek zimy, do mojej ulubionej dżinsowej kurteczki. Tak wygląda cała rodzinka.
 
Szaliczek robiłam na okrągło, następnie odpowiednio zabezpieczyłam oczka i przecięłam.
 
Nabrałam oczka na drut, dołączyłam nitkę i ...
zrobiłam i-cordem wykończenie od razu z dziurkami na guziki. 
Druty 3.25 i 3.5mm, włoczka to Peruvian Highland Wool, 50g/100m, tzw. z odzysku.


Serdecznie wszystkich pozdrawiam. Dziękuję, że do mnie zaglądacie, chociaż niewiele ostatnio pokazuję.  Bywam na Waszych blogach, chociaż nie zostawiam śladów. Zaległości nie nadrobię, ale może już będzie na bieżąco.


poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Szydełkowa kwiatkowa firaneczka

Już z pewnością przejadły się Wam moje kapciuszki z poprzedniego postu... hihi... Okropnie długo mnie tu nie było. Nam też już się przejadły. Chleb i bułeczki piekę w dalszym ciągu, ale często zmieniam rodzaje. Pod koniec zamieszczę zdjęcia chleba, jaki udało mi się upiec po wielu latach pieczenia.
Na cały gwizdek korzystamy z cudownego lata, jakim nas w tym roku obdarzono. A wiadomo lato sprzyja wizytom, wycieczkom bliższym i dalszym, jak również dużym powodzeniem cieszy się domowy leciutko przycieniony taras. Temperatury mamy takie, że nie ma mowy o dzierganiu. Czasem jest taka wilgotność, że lepiej nie wychodzić z domu. Jak upały to i susza, niestety... Już jesteśmy zmęczeni tym upałem, ale gdy pomyślimy o długiej kanadyjskiej zimie to bardzo cieszymy się latem.
Parę tygodni temu zaczęłam robić na szydełku zazdroskę do kuchni, wreszcie skończona. Czeka na zawieszenie. Trzeba wkręcić 4 śrubki i zawiesić karniszyk :)

Tu w trakcie suszenia, bo byłam niecierpliwa i za wcześnie zabrałam ją z blokowania.






Już prawie 10 lat piekę ten chleb, ale jeszcze nigdy nie wyszedł mi taki dziurawy, ale jaki był pyyyyszny. Tylko trudno było posmarować masłem.
Jest to chleb na zakwasie znany również jako chleb emigrantów ciutkę zmodyfikowany, co do czasu wyrastania. Pozwalam, aby ciasto rosło, aż ładnie wyrośnie.

\

I kolorowe ogródkowe migawki

Hibiskus zakwitł na całego, w tle trawnik w czasie suszy





Pięknie dziękuję za odwiedziny i miłe komentarze.

Dziękuję za wyróżnienia

Jakiś czas temu otrzymałam wyróżnienia
od MaBa - blog Moje małe skarby
i od Tkaitka -  blog Myślę sobie...
Serdecznie Wam dziękuję i proszę nie obrazić się na mnie za to, że nie wywiążę się z obowiązków nałożonych tym wyróżnieniem. Postanowiłam, że nie będę brać udziału w zabawach blogowych.

Duża buźka dla wszystkich

środa, 6 lipca 2011

Upiekłam Wam kapciuszki na śniadanie

ale można je spożywać zawsze, takie są dobre. Mój mąż poprosił, abym piekła je często, więc co 2 dni można u nas takie świeżutkie schrupać, przynajmniej na razie. A to wszystko dzięki właścicielce bloga Pracownia Wypieków, która prowadzi również drugi blog White Plate. Na obu tych blogach świetne przepisy, świetne zdjęcia, myślę, że każdy znajdzie  coś dla siebie. Dla początkujących w pieczeniu chleba jest wiele cennych porad.
Kapciuszki powstały wg przepisu Ciabatta i tak wyglądają.
Ponieważ staramy się jeść jak najmniej białej mąki, więc raz piekę zgodnie z przepisem, a raz używam pół na pół mąkę białą chlebową i mąkę razową chlebową, są inne ciutkę, ale też pyszne. Polecam jedne i drugie.

A robótkowo... trochę kuleje, bo inne domowe zajęcia mają pierwszeństwo. To takie coś co widać na zdjęciu poniżej to ma być firanka na kuchenne okno. Czy dotrwam do końca to zobaczymy. To taki przerywnik w oczekiwaniu na przesyłkę z wymarzonymi drutkami. Spóźnia się bardzo, ale sprawy związane ze strajkiem kanadyjskiej poczty trwały długo i teraz pewnie ciężko nadrobić zaległości, tak więc w cierpliwość trzeba się uzbroić. Jestem cierpliwa... jestem cierpliwa... jestem cierpliwa jak ch.....

Dziękuję Wam serdecznie, za to, że do mnie zaglądacie i takie fajne komentarze zostawiacie. I dla Was właśnie troszkę kwiatów z ogrodu. Klematisów mam kilka i wszystkie w jednym kolorze. Muszę to zmienić...
Taki duży wyrosłem, mówi drugi klematis.



poniedziałek, 20 czerwca 2011

Szal RainDrop

Kiepską mam wydajność robótkową w dalszym ciągu, za to w naszym małym ogrodzie wszystko jest zrobione i roślinki ładnie rosną, a chwasty nie mają szans na przetrwanie. Szal dziergałam wieczorami, a w trakcie dziergania obiecałam sobie, że kupię druty KnitPro, no bo kilka razy zaliczyłam prucie, a czemu nie skorzystać z ułatwienia, jakie dodatkowo daje nam KnitPro, czyli tzw. "linię życia". Zamówiłam też krótkie druciki, takie do żyłki 40cm, żebym mogła wreszcie zabrać się za czapki, które tak za mną chodzą.
Pracownicy naszej kanadyjskiej poczty strajkują już tydzień albo dłużej, więc nie wiem kiedy przesyłka dotrze.


Włóczka to 100% Alpaca, kolor dymu, 50g/400m, Lace/2 ply, druty 3.75 mm, zużyłam 2 motki. Szal ma wymiary: 47/184 cm.

Serdecznie wszystkich pozdrawiam i dziękuję za to, że mnie odwiedzacie.

Uaktualnienie: kilka osób zainteresowało się "linią życia" z KnitPro- ja dowiedziałam się o tym z poradnika pt. "Co mi ułatwia dzierganie azurów", ktory przygotowała na swoim blogu Solaris. Wspomniałam już o tym tutaj. Wprowadzałam taką nitkę ręcznie, ale to uciążliwe dosyć, z KnitPro to prosta sprawa...

sobota, 4 czerwca 2011

Czapka żakardowa

Jakoś nie mam co letniego dziergać, więc zabrałam się za dzierganie cieplejszych rzeczy, przydadzą się na prezenty. W poprzednim poście wspomniałam o czapkach, jedną właśnie skończyłam. Robiłam bez opisu, na zasadzie jak wyjdzie. I taka wyszła.

Z wełny 50g/109 m, druty 3 mm na żyłce 40 cm, druty 3.5 mm na żyłce 60 cm i druty skarpetkowe 3.5 mm. Nie była trudna, bo wzór jest bardzo prosty, a w większości robiłam ją w samochodzie w czasie krótkich wyjazdów, jako pasażer, ma się rozumieć. Mogę robić jedynie, gdy jazda jest równa, a nie co kawałek hamowanie (bo choroba tzw. morska wtedy daje znać o sobie). Robótkę mam na kolanach i dziergam, jak się tylko da.
Ponieważ kilka osób zainteresowało się warkoczykiem, przybliżę więc trochę jego wykonanie.
Na prosty drut 3 mm nabrałam dwoma kolorami włóczki 110 oczek tak, żeby na drucie były niebieskie oczka.


Następnie drutami 3 mm z żyłką 40cm przerabiałam 1 oczko prawe niebieskie, 1 oczko prawe białe do końca  rzędu i już od tej pory robiłam na okrągło. W 1-szym okrążeniu znów 1 oczko prawe niebieskie, 1 oczko prawe białe do końca i wstawić marker.

Czapka rozpoczęta jest trzema warkoczykami i tworzy taką fajną pliskę. Gdy w wyszukiwarkę wrzucicie Latvian braid (łotewski warkoczyk) pokaże się trochę informacji na temat jego wykonania. Ja uczyłam się z tej strony. Drugi i trzeci obrazek pokazuje jak przekładać nitkę, aby taki warkoczyk powstał, a robimy go oczkami lewymi.
Pierwsze okrążenie warkoczyka (obrazek 2 powyższym linku): oczko lewe niebieskie - nitka niebieska pod białą, oczko lewe białe - nitka biała pod niebieską - tak do końca okrążenia
Drugie okrążenie (obrazek 3):  oczko lewe niebieskie - nitka niebieska nad białą, oczko lewe białe - nitka biała nad niebieską i tak do końca okrążenia.
W czasie takiego dziergania nitki skręcają się. Można je co jakiś czas rozkręcać lub zostawić, bo przy robieniu drugiego okrążenia nitki będą się rozkręcać. Ja rozkręcałam co kilka oczek, ale nie do końca, bo wtedy łatwiej mi było robić przekręty nitkowe. Pomiędzy warkoczykami robimy 1 okrążenie: 1 oczko prawe niebieskie, 1 oczko prawe białe, a po ostatnim przerabiamy oczka prawe niebieskie 1 okrążenie, a w następnym zmieniamy druty na 3.5 mm i równomiernie dodajemy 22 oczka = 132 oczka. Ta ilość oczek pasuje do wzoru kółeczkowego i potem do wykonania denka podzielonego na 6 części. Wzór kółeczkowy można znaleźć na ravelry u Kski, żeby podejrzeć niestety trzeba się zalogować.
Po kółeczkowym wzorku znów machnęłam warkoczyk, po którym 1 okrążenie niebieskim, a potem 1prawe niebieskie, 1prawe białe, jednocześnie spuszczając oczka w 6-ciu miejscach, najpierw w co 2-gim okrążeniu, a później w każdym.


Jak zwykle, serdecznie dziękuję wszystkim, którzy do mnie zaglądają i życzę udanego tygodnia.

wtorek, 24 maja 2011

Szale, czapki i nowe techniki

Pięknie dziękuję wszystkim za odwiedziny i wspaniałe komentarze przy szalu semele. Mnie ten szal podoba się cały czas i zastanawiam się nad zrobieniem drugiego, np. wrzosowego.

A z robótkowaniem kiepsko u mnie ostatnio. Pomysłów mam sporo, z realizacją gorzej. Takie chwile trzeba po prostu przeczekać. Sprułam wszystkie prace rozpoczęte co najmniej rok temu, niektórym brakowało naprawdę niewiele do skończenia np. narzutce trzeba było przyrobić zrobiony już border, ale od czasu robienia tej narzutki minął prawie rok, w tym czasie poznałam metodę łączenia bordera w trakcie jego robienia i nie mogłam się zmusić do powrotu do starej metody.
Został tylko szal w listki z cieniutkiej wełny merino 2ply w kolorze naturalnym, na drutach 3.5mm, który przed ostatecznym zakończeniem zamoczyłam i sfilcował się trochę, więc muszę teraz wydumać jakieś jego wykończenie, bo prucie odpada.

A mnie po głowie chodzą wciąż jakieś nowe techniki. Próbowałam na podstawie tego video i tego też,a potem Iwona na swoim blogu zamieściła kurs i zapisałam się na ciąg dalszy. Wcześniej nauczyłam się robić na 2 ręce, ale wolno i niezdarnie mi to idzie.
Przyczepiły mi się czapki i szaliki np. taka, taka,... taka i tu już poczyniłam pierwsze próby, bo nauczyłam się robić warkoczyk, którym rozpoczęta jest czapka.

A te czapki chodzą za mną najbardziej. Zrobiłam dochodzenie i wiem, że ten wzór pochodzi z książki Anne-Maj Ling pt "Two-end Knitting". Tak więc książkę tę kupię, podobno zawiera dużo fajnych wzorów - będzie z serii nowych technik.
W międzyczasie dziergam szal, a właściwie to mam zaczęte dwa szale tym samym wzorem i z tego samego rodzaju alpaki. Pierwszy szary na drutach 3.75 mm, drugi lekko wrzosowy na drutach 3.5mm. Szarego mam już prawie połowę i wygląda lepiej od wrzosowego, nie tylko na zdjęciu, więc wrzosowy chyba spruję i zrobię inny na drutach 3.75mm.

Tym wzorem robiłam już narzutkę. Próbowałam go przerobić na szal, nie szło mi to jakoś, kupiłam więc na ravelry, ale szybko okazało się, że wzór zawiera sporo błędów, więc musiałam przysiąść i dopracować. Oczywiście zaliczyłam kilkakrotne prucie i wtedy bardzo myślałam o "linii życia", o której wspomina w swoim super poradniku  Solaris. Muszę koniecznie kupić sobie druty KnitPro...

Wiosna nas w tym roku nie rozpieszcza, tak więc, gdy jest bezdeszczowy i cieplejszy dzień to tyram w ogrodzie ile się da, a potem nie mogę się ruszać. Znane to jest wszystkim koleżankom blogowiczkom, które mają ogródki większe i mniejsze.
Nasze magnolie: cytrynowa i różowa


 Serdecznie wszystkich pozdrawiam i do następnego razu. Mam nadzieję, że nie będzie znów tak długiej przerwy.

czwartek, 14 kwietnia 2011

Szal Semele

Obiecałam sobie, że nie będę robić więcej szali, ale... właśnie zrobiłam w kolorze wiosennych liści. U nas z wiosną jeszcze na bakier, to chociaż mam wiosenny szal. Chciałam mieć jeszcze jeden taki lekki szal (mam 2 abrazo, kilka citronów), żeby narzucić na ramiona w letnie wieczory. Zrobiłam z KnitPicks Gloss Lace 2ply 50g/402m, 70% Merino, 30% Jedwab, druty 3,75mm, zużyłam 54g, wymiary 150cm x 46 (w tym dżersejowa środkowa część 25cm= 49 oczek). Ponieważ robiłam z włóczki cieńszej niż w opisie, więc dostosowałam go do swoich potrzeb: 2 razy zrobiłam motyw z dodawaniem oczek co 2-gi rząd, 4 razy co 4-ty rząd, 1 powtórzenie motywu bez dodawania oczek. Pimposhka na swoim blogu objaśnia, jak zrobić początek tego szala.
Ja dodam: M1 (make 1) - jedna z metod dodawania oczek. W tym szalu dodajemy oczka skierowane w lewo np. tak jak tutaj.
Wzór można kupić na ravelry. Opis wykonania jest świetnie przygotowany, tak w wersji graficznej jak i opisowej.


Ten obrazek najlepiej pokazuje szalową zieleń
 
 


Pięknie dziękuję za to, że do mnie zaglądacie.
A teraz jeszcze miła sprawa.
Kilka dni temu otrzymałam takie wyróżnienie od Anny - blog z głową w chmurach. Warto odwiedzić ten blog, bo można zobaczyć wiele bardzo ciekawych rzeczy -  ostatnio przecudne pisanki, naprawdę przecudne.
Aniu, serdecznie dziękuję.




Serdecznie wszystkich pozdrawiam.

środa, 6 kwietnia 2011

Żakardowe wdzianko wreszcie gotowe

Nigdy nie wolno się poddawać! Nie dawało mi spokoju, że zabrakło mi włóczki na wykończenie wdzianka i zrobiłam dochodzenie. I znów pomogło Ravelry, na którym to skrupulatnie prowadzę swój wirtualny magazynek z włóczkami. Sprawdziłam, że kupiłam 12 sztuk/50g, zważyłam wdzianko, wynik podzieliłam na dwa kolory i wyszło, że trzeba przekopać szuflady i odszukać brakujące kłębki. Można sie domyślić, że poszukiwanie powiodło się i już kilka dni temu wdzianko było gotowe, ale nie mogłam pokazać, bo nie miałam guzików.



Poprzednie posty o tym wdzianku:
  1. Kolory, kolory...
  2. Żakardowe wdzianko w kwiatki ciąg dalszy
  3. O żakardowym wdzianku w kwiatki słów kilka
    Kilka przykładowych linków wyjaśniających metodę cutting steek: 1, 2, 3, 4
    Rękawy wrabiane od góry, potem całe wdzianko wykończyłam i-cord'em  i tutaj teża tutaj jest pokazane jak sie robi I-cord na rogach, a tutaj  z dziurkami na guziki.
    Wreszcie moje doświadczalne wdzianko będę mogła założyć i dać się przy tej okazji sfotografować. Wtedy uzupełnię ten wpis o to zdjęcie.

    Wszystkim serdecznie dziękuję za kibicowanie mi przy tym dzierganiu, za wszystkie przemiłe komentarze, jak również za super komentarze przy serwetach.